24 maj 2017

Podlasie - wedding time


Cześć!

Dzisiaj mam dla Was małą relację z tego co się działo w przedostatni weekend. A było to wesele na Podlasiu. Mogłam zobaczyć jak wygląda ślub w cerkwi i było to naprawdę ciekawe doświadczenie :) Do tego robiłam za fotografa, więc mogłam widzieć to wszystko z bliska. 
Z chęcią bym Wam bliżej przedstawiła przebieg całej uroczystości, ale niestety sama nie do końca wiem co się kiedy działo. Było to dla mnie coś zupełnie nowego, jednak z przyjemnością podzielę się chociaż kawałkiem wspomnień w formie fotorelacji :)







Jeśli kiedykolwiek będziecie przejeżdżać w pobliżu "Zajazdu Tusinek" to polecam do niego zajechać. Całkiem często tam bywamy kiedy jedziemy do Białegostoku i mają naprawdę dobre jedzenie :)
Dokładny adres: Kolonia 2, 12-114 Rozogi




Mała zabawa telefonem z nałożonym obiektywem makro



To był mój trzeci raz w życiu kiedy miałam robione hybrydy. 
W sumie całkiem fajna opcja, chociaż na dłuższą metę nie dla mnie. Ale jak kto lubi.
 Ten lakier miał bajer w postaci zmieniającego się koloru. 
Pod wpływem ciepła robił się różowy, pod wpływem zimna fioletowy.




Niestety mam tylko tyle zdjęć samej cerkwi, które na dodatek były testem aparatu. Nie działałam na swoim Olympusie,więc wolałam pocykać kilka fotek na próbę przed ceremonią.

















Jest to zaledwie kilka z tych zdjęć jakie zrobiłam w czasie uroczystości, jednak myślę że uchwyciłam tutaj najistotniejsze rzeczy ;)











Całkiem fajny pomysł na "pamiątkową księgę gości". Na pewno oryginalny :)


Mój najwierniejszy kompan na weselu, haha.



4 komentarze:

  1. Piękne zdjęcia, ja też nie jestem do końca przekonana do hybryd :)
    Pozdrawiam, mój blog.

    OdpowiedzUsuń
  2. Raz w życiu byłam w cerkwi. Zwyczajów religijnych nie znam, ale za to budynek zrobił na mnie wrażenie. Był tak jak ten z twoich zdjęć - pełen malowideł i złota. Można by było powiedzieć, że niepotrzebny przepych, ale nie w tym wypadku - jak dla mnie wszystko komponuje się tak genialnie, że zapiera dech w piersiach. Z tym, że w tej cerkwi, w której byłam z góry, spod kopuły patrzył na mnie rudy Jezus. RUDY. To było creepy, haha. :D
    Co do hybryd to one ostatnio ratują mi życie! W prawdzie nie umiem zrobić ich superpięknie jak z salonu, ale kolor mam na paznokciach przed kilkanaście dni i nie muszę się martwić. A wręcz nienawidzę, kiedy moje paznokcie są niepomalowane, takie zboczenie.
    Ogromnie też uwielbiam Twoje zdjęcia. Po tych trzech czy czterech postach, które już zobaczyłam widzę, że masz swój styl. I lubię. Patrzę na Twoje zdjęcia w jakiś sposób refleksyjnie, w porównaniu do zdjęć na innych blogach, które zwyczajnie w świecie scrolluję. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bywam w cerkwi z tego względu, że spora część mojej rodziny jest prawosławna :) Przez to też znam część zwyczajów religijnych, modlitw, etc.
      Haha, no to racja że creepy :D
      No to ja mam odwrotnie ;) Hybrydy są fajne bo się trzymają i lakier nie odpryskuje, ale najczęściej wybieram takie kolory, że szybko mi się nudzą albo tak jak teraz bardzo szybko pojawił mi się odrost który mnie drażni i muszę niedługo je ściągnąć.
      I też trochę tęsknię za moimi naturalnymi paznokciami xd Jakoś tak lubię mieć je niepomalowane, ewentualnie odżywką.
      Jeju! Strasznie Ci za to dziękuję. Ogromny komplement dla mnie! :)

      Usuń