17 maj 2017

John Green ~ W śnieżną noc


Cześć!

Dzisiaj przygotowałam dla Was kilka słów na temat książki Johna Greena "W śnieżną noc". Bardzo długo nie sięgałam po żadną z pozycji tego autora. Z tego co pamiętam, bardzo głośno się o nim zrobiło kiedy do kin wszedł film "Gwiazd naszych wina". Sporo osób sięgnęło wtedy po jego książkę o tym samym tytule. Osobiście się na nią nie skusiłam, za to obejrzałam film. Cóż, raczej średnio przypadł mi on do gustu. Fakt, była scena przy której się wzruszyłam, jednak o wiele bardziej wolę "Keith". Podobna tematyka i klimat, ale moim zdaniem ma lepsze przesłanie, bardziej wciąga i ogólnie film jest taki bardziej prawdziwy. Niedługo napiszę o nim więcej, ponieważ szykuję post o moich ulubionych filmach :)

Wracając do lektury, o której jest ten post (bo jak to ja potrafię się czasami rozgadać na milion innych tematów), zdecydowałam się na nią bo słyszałam/przeczytałam kilka pozytywnych opinii na temat książek Greena, a tą znalazłam będąc ostatnio w bibliotece. Czemu więc nie spróbować? (pomińmy fakt, że mamy prawie lato, a opowieści są świąteczne)

 

"W Wigilię miasteczko Gracetown kompletnie zasypuje śnieg. Na pocztówkach może i wygląda to malowniczo, ale w rzeczywistości bardzo komplikuje życie. I na pewno nikt nie spodziewa się, że przedzieranie się przez zaspy samochodem rodziców, nieplanowana kąpiel w przeręblu albo nieprzyzwoicie wczesna zmiana w Starbuksie mogą prowadzić do spotkania z miłością. Jednak w śnieżną noc, kiedy działa magia świąt, zdarzyć się może wszystko.

Podróż wigilijna
Bożonarodzeniowy Cud Pomponowy
Święta patronka świnek

Trzy nastrojowe i dowcipne zarazem, powiązane ze sobą romantyczne opowiadania, napisane przez troje znanych amerykańskich pisarzy to wspaniały świąteczny prezent nie tylko dla miłośników powieści Johna Greena."

Książkę ogólnie czytało się bardzo lekko i szybko. Składa się z trzech opowiadań, które choć się od siebie znacznie różnią, to przeplatają tymi samymi bohaterami. Gdybym miała ocenić każde w skali 1-10, to pierwszemu dałabym 2, drugiemu 3, a ostatniemu 4,5 bo tylko to wzbudziło we mnie ciut większe emocje. Jak widać szału nie ma, a nawet powiedziałabym że jest bardzo słabo. Czułam się trochę jakbym cofnęła się do wieku 13-14 lat. Zresztą myślę, że dla ludzi mniej więcej w tym wieku ta lektura przypadłaby do gustu. Mi już niekoniecznie. Wolę bardziej wymagające historie. Mimo to przeczytałam do końca, robiąc z tego dużo lżejszy przerywnik między moimi "typowymi" książkami.
Mam w planach jeszcze spróbować z "Szukając Alaski", bo słyszałam masę pozytywnych opinii i to od ludzi w moim wieku. Na tym raczej moja przygoda z twórczością Greena się zakończy.

6 komentarzy:

  1. Do tej pory czytałam tylko "Papierowe miasta" (tak mi się wydaje, że to było to :D) Greena i również szału nie było. Jakoś nie powalił mnie swoim stylem i również czułam się jakbym cofnęła się w wieku. Tak więc, podobnie jak ty już nie sięgnę po książki tego autora, jest tyle wspaniałych książek i autorów, a ten jednak nie ma "tego czegoś" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Ja chciałam spróbować, zobaczyć czy naprawdę te książki są takie super, jak twierdzą ludzie. A jest jak jest.

      Usuń
  2. Przyznam szczerze, że opis książki mnie przekonał, ale forma i Twoja ocena na skali sprawia, że gdzieś z tyłu głowy coś mi szepcze, żebym nie wrzucała tej pozycji na swoją półkę rzeczy do przeczytania... Ale może spróbuję. Może w Święta!
    No i zgadzam się - Keith wymiata.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też przekonał opis, dlatego ją wzięłam ;) I jak widać się rozczarowałam. Aczkolwiek każdy ma inny gust. Może Tobie się bardziej spodoba. :)

      Usuń
  3. John Green nie tworzy raczej literatury wysokich lotów, ale myślę, że jako przerywnik codziennych problemów albo poważniejszych historii ujdzie. Chociaż tak jak mówisz bardziej przypadnie do gustu młodszym osobom.
    Nie wybaczę Ci też faktu, że oceniłaś Gwiazd naszych wina przez pryzmat filmu! To powinno być zabronione! Książka jest o wiele lepsza, mimo że to lekka lektura na kilka godzin tak naprawdę.

    Ja z całego serca mogę polecić Ci Bukowskiego, póki co przeczytałam tylko ,,Kobiety" i ,,Hollywood" ale bardzo mi się spodobały. Tylko nie jestem pewna czy będzie Ci odpowiadał styl Charlesa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie potrafię przeczytać książki po obejrzeniu filmu. Próbowałam kilka razy, ale dałam radę dobrnąć do zaledwie kilku stron. A mam ją w domu!
      Spróbuję tych książek Bukowskiego ;) A nóż się spodobają.

      Usuń