1 mar 2017

Internet friends

Cześć!

Nie bez powodu w ostatnim poście dotyczącym listów, nie wspomniałam o znajomościach przez maile. Chciałam ten temat poruszyć oddzielnie.


Ogólnie pamiętam, że w okresie przedszkole - podstawówka, 3/4 swojego czasu spędzałam na podwórku. Miałam koleżanki i kolegów i zawsze się razem bawiliśmy. Zresztą pewnie jak każdy, takie beztroskie dzieciństwo kiedy kontakt z komputerem ograniczało się raczej do minimum.

Pod koniec podstawówki powstał epuls. Czyli pierwszy swego rodzaju portal społecznościowy. Pamiętam, że chyba wszyscy moi znajomi tam, to były osoby znane ze świata realnego, głównie ze szkoły czy podwórka.


Kiedy przyszły czasy gimnazjum, internet stał się dla mnie sporą częścią mojego życia. 
Zaczęłam blogować, oglądać youtuba, założyłam konto na facebook'u i pisałam z ludźmi na gadu gadu. W ten sposób nawiązałam kontakt ze sporą liczbą osób, których po części nigdy nie poznałam tak "face to face". Sporo z nimi rozmawiałam, zwierzałam się, śmiałam z nimi. Było to dla mnie na prawdę świetne. Czułam, że zawsze mam z kim pogadać.
A wiecie co jest jednocześnie najśmieszniejsze i najsmutniejsze? Że nawet jeśli te osoby znałam ze świata realnego, to w większości przypadków np. mijaliśmy się na szkolnym korytarzu ledwo mówiąc sobie zwykłe "cześć". Brzmi strasznie, ale tak było. Niestety.
Część takich przypadków pamiętam do dzisiaj.  

Idąc do liceum postanowiłam sobie, że czas coś zmienić. Poznałam nowych ludzi i skupiłam się na przyjaźniach z osobami, z którymi widywałam się na codzień. Internet odszedł na dalszy plan. Została tylko działalność na blogu. Chciałam stworzyć realne znajomości, spotykać się z ludźmi. Po prostu spędzać z nimi czas, ale nie poprzez wystukiwanie literek na klawiaturze komputera. 
Miałam wtedy chyba jedną osobę, z którą pisałam, ale nasz kontakt się urwał jakoś po ponad pół roku. Więcej już nie szukałam takich znajomości.
 (chociaż poprawka, mam dwóch kumpli poznanych przez internet)
Jak widać te internetowe znajomości gdzieś tam zawsze były, ale od kilku lat staram się je ograniczyć do minimum.

I tak żyłam sobie do lutego zeszłego roku.
Zaczynając pisać maile trochę się tego obawiałam. Jak to będzie.
Aktualnie mam 3 osoby, z którymi utrzymuję stały kontakt już od dłuższego czasu (pozdrawiam Nicole, Noemi i Olę), oczywiście o innych również pamiętam.
 Po części te rozmowy zeszły też na inne platformy (typu facebook, snapchat czy instagram).  
Polubiłam to tak samo jak listy. Rozpisujemy się, wymieniamy poglądami, doradzamy sobie. 
Zawsze z niecierpliwością czekam na nowe wiadomości w skrzynce pocztowej. Dziewczyny (bo w większości kontaktów wygrywa płeć piękna) stały się mi bardzo bliskie i cieszę się, że je poznałam. Mam nadzieję, że będę miała okazje poznać je kiedyś na żywo.

Moje zdanie na temat internetowych znajomości trochę się zmieniło. Nie bronię się już tak przed nimi. Po prostu zachowuję zdrowy dystans. Fajnie jest mieć osoby, z którym możemy popisać, ale ważne jest też dbanie o realne znajomości. Zaczęłam doceniać to co mam na co dzień. Internet to nie wszystko. A zauważyłam, że część ludzi o tym zapomina. Tylko czy serio pisanie wiadomości na facebook'u jest fajniejsze od spędzonego razem czasu, robienia fajnych rzeczy w realnym życiu i tworzenia wspólnych wspomnień?




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz