22 lut 2017

First year with letters

               
               Cześć!


Trochę się już zbierałam do tego posta. Zastanawiałam się co w nim zawrzeć i w jaki sposób. Takie swego rodzaju podsumowania są dla mnie ważne i zawsze staram się zrobić je jak najlepiej. Zobaczymy co mi z tego wyjdzie.

Mamy luty 2017. Równo rok temu zaczęłam swoją przygodę z pisaniem listów oraz maili. Gdyby ktoś, powiedział mi, że będę w taki sposób korespondować z ludźmi, to zapytałabym go niby jakim cudem i skąd miałabym znaleźć chętne do tego osoby? A tu bum. Niespodzianka. Przez jedną rozmowę, dowiedziałam się przypadkowo o istnieniu grup na facebook'u i poleciało.

Zresztą, o tym czemu tak lubię listy i całą historię z tym związaną znajdziecie tutaj 
(tak samo jak wyżej wspomniane grupy) -> klik


Zaczynając to, tak naprawdę nie wiedziałam czego się spodziewać. Czy jakakolwiek znajomość się utrzyma (ba, czy ktoś w ogóle będzie chciał rozpocząć pisanie ze mną listów), czy będę potrafiła zaciekawić czymś drugą osobę.
Lubię pisać i to nie od dziś, ale w takiej formie nigdy wcześniej tego nie robiłam. 
Czułam też ekscytację, bo to w końcu nowa rzecz.
Teraz po roku, wiem że listy zostaną ze mną jeszcze przez naprawdę długi czas. 
Strasznie to polubiłam. Poznałam masę super osób. 
Z jedną się już nawet spotkałam! (pozdrawiam Cię Karolina)
Jest to też nieco "inna rzecz". Kiedy ktoś mnie pyta co lubię robić i odpowiadam mu "pisać listy" to ludzie z reguły robią duże oczy "ale że takie papierowe? takie pisane ręcznie? do kogo? skąd masz chętne osoby?". I masa tym podobnych pytań. Jedni rozwijają temat, bo ich to ciekawi, sami chcieliby spróbować, inni patrzą trochę dziwnie i kontynuują rozmowę. Przywykłam i do pierwszej i do drugiej reakcji. Dla mnie to już coś całkowicie normalnego. Co zajmuje mój wolny czas i przez co czuję, że robię to co naprawdę lubię.
Dzięki listom, zdecydowanie otworzyłam się na ludzi. Więcej z nimi rozmawiam, wymieniam poglądami, czasami też pomagam. 




Listy to też sztuka. Dostaję masę pięknie ozdobionych kartek, pocztówek, rysunków czy innych drobiazgów. W takich chwilach, żałuję tylko, że te kilka lat temu przestałam rysować i moja aktualna twórczość ogranicza się do przyklejania naklejek, używania pisaków czy kolorowych taśm do listów. Ale dobre i to.




Uwielbiam moment, kiedy wracam do domu i zaglądam do skrzynki, a tam czekają na mnie niespodzianki. Z niecierpliwością czekam na chwilę wolnego, kiedy będę mogła na spokojnie usiąść i odpisać. Poświęcić chwilę swojego czasu każdej osobie. Z większością z nich mam już jako taki kontakt. Opowiadamy co u nas słychać, czasami zwierzamy się ze swoich problemów albo chwalimy osiągnięciami, czy też po prostu wymieniamy zdaniami na różne tematy. Są to też już swego rodzaju dla mnie przyjaźnie. Fakt, że nieco inne od tych "ze świata rzeczywistego", ale równie ważne.










Ostatnio też podjęłam pewne wyzwanie i zaczęłam pisać z ludźmi zza granicy. Dopiero zaczęłam, także chwilowo niewiele mogę na ten temat powiedzieć. Z pewnością za jakiś czas podzielę się z Wami moimi odczuciami na ten temat. 




Tutaj możecie zobaczyć moją "małą" kolekcję listów, które uzbierałam przez ten rok. Jest tego sporo (naliczyłam około 50 osób), jednak część z tego to pojedyncze listy. Wiadomo, nie z każdym się dogadamy, z niektórymi kontakt się urywa po kilku wiadomościach. Ważne jednak, że kilka osób zostaje na dłużej. 




Jeśli ktoś chciałby rozpocząć taką korespondencje to zapraszam :)
Najlepiej odezwać się gdzieś na priv (mail, instagram, facebook).


2 komentarze:

  1. Wydajesz się bardzo fajną osobą, fajny blog i życzę powodzenia !
    Obserwuję kochana :)
    Zapraszam do mnie ; diamentoowa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń