31 gru 2016

The end of 2016


,,To już jest koniec, nie ma już nic..."

Ja to umiem zacząć pozytywnie nowy post, nie ma co. Mamy 31 grudnia, czyli koniec 2016 roku (wow, Pawłowska cóż za odkrycie!). Tym samym robię dzisiaj taki podsumowujący wpis. Wiem, że dla części, tego typu rzeczy są zbędne ale ja je lubię. Nieraz po pewnym czasie do nich wracam, wspominam, patrze co się zmieniło, itp. 


Od czego by tu zacząć...może od tego, że ten rok był zdecydowanie niesamowity. Zaczęło się od ultra spokojnego Sylwestra. Dobre jedzenie, nocny maraton filmowy, przyjaciółka i moja siostra. Dla mnie bomba. Serio. Później coś mi strzeliło do głowy i nastąpiła zmiana fryzury po hm, 7 latach(?). Wyjazd na narty po 2 letniej przerwie (nawet nie wiedziałam, że tak się stęskniłam za górami zimą). Rozpoczęłam też przygodę z pisaniem listów oraz maili (ale o tym będzie osobny post)!

Ogólnie nie jestem osobą, która robi sobie postanowienia noworoczne. Uważam to za zbędne (chyba jak większość ludzi). Jednak pewnego wieczoru wpadłam na pewien pomysł i spisałam sobie w kalendarzu rzeczy, które chciałabym zrobić. Część z nich była długoterminowa, ale były też takie które mogłam zrobić w najbliższym czasie. W sumie teraz jak na to patrzę to jestem w szoku, że tyle podpunktów mogę odhaczyć z tej listy.

Po pierwsze, wróciłam do fotografii. Od kwietnia Olympus jest znowu moim najlepszym kompanem. W Wigilię dostałam dwa obiektywy i w końcu mogę działać tak już bardziej konkretnie w tym w czym się najlepiej czuję. Otrzymałam również możliwość współpracy, co mnie bardzo cieszy, bo od dłuższego czasu chciałam rozwijać swoje umiejętności nie tylko jako samouk. 

Po drugie, w końcu odwiedziłam Londyn. Myśl o wyjeździe tam, chodziła za mną już od dobrych kilku lat. Zawsze jednak było jakieś "ale" i odwlekałam to. W tym roku powiedziałyśmy sobie z siostrą "Jedziemy!" i tak też zrobiłyśmy. Strasznie się z tego cieszę. Na moim pulpicie wciąż widnieje folder "Londyn", gdzie jest naprawdę masa zdjęć. Z pewnością będę do niego wracać z ogromną przyjemnością jeszcze przez bardzo długi czas. 

Po trzecie, znalazłam nareszcie pracę i to nawet dwie! Jestem z siebie z tego powodu strasznie dumna. I bardzo miło wspominam Festiwal Szekspirowski. 

Zrobiłam też coś, co jeszcze niedawno nawet by mi przez myśl nie przeszło. Rozjaśniłam włosy! Ale spokojnie, tylko od spodu. Także mam dwukolorowe włosy. I bardzo dobrze się z tym czuję.


A największa niespodzianka czeka na koniec. Otóż Pawłowska robi kurs na prawko! Wszyscy w szoku. Dosłownie. Próbowałam zrobić z tego małą tajemnicę, ale średnio mi to wyszło, no cóż...
(tak to ta tajemnica, o której pisałam w którymś z jesiennych postów)


Podsumowując, rok 2016 był dosyć przełomowy. Spełniłam swoje marzenia, pracowałam nad sobą i swoimi pasjami. Odważyłam się na rzeczy którym jeszcze niedawno mówiłam stanowcze "nie". Dawno nie miałam tak pracowitych wakacji i bardzo dobrze się z tym czuję. Stwierdzam, że był to naprawdę fajny i wartościowy czas. Teraz czeka mnie obrona i ukończenie studiów licencjackich. Chcę, żeby fotografia stała się jeszcze większą częścią mojego życia, a nie była tylko takim luźnym zainteresowaniem. Chcę dalej spełniać swoje marzenia, dużo podróżować, przełamywać swoje bariery i lęki. 

To naprawdę cudowne uczucie kiedy człowiek patrzy na ostatnie miesiące i stwierdza, że udało mu się "coś" zrobić. Że naprawdę żyje, a nie tylko egzystuje. 


I Wam też tego życzę. Żeby 2017 rok był rokiem spełniania marzeń i tworzenia niezapomnianych wspomnień. 

Szczęśliwego Nowego Roku!



6 komentarzy:

  1. Poznałaś mnie, tego nic nie przebije :* Obyśmy w 2017 "poznały się" na żywo ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ohohoho, pani skromna :*
      Też mam nadzieję, ze się uda :)

      Usuń
  2. Też w 2016r zaczęłam pisać listy - m.in. właśnie z Tobą! :D
    U mnie to był szalony rok, nawet bardzo, kilku rzeczy żałuję, ale cóż, uczę się na błędach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się bardzo :D
      Wiadomo, zawsze są lepsze i gorsze chwile ;) Ale najważniejsze to wyciągać wnioski z tych gorszych, a zapamiętywać te lepsze :)

      Usuń
  3. Ja lubię postanowienia, jednak niekoniecznie akurat od nowego roku, wyznaczam je sobie w zupełnie randomowych chwilach roku :D Zazdroszczę tego, że odwiedziłaś Londyn, to jedno z moich większych marzeń, które mam nadzieję, że kiedyś się spełnią :) Mój rok był średni, ale mam nadzieję, że ten będzie już dużo lepszy i tobie też życzę wszystkiego dobrego, samych pozytywnych chwil!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm, ja te "postanowienia" sobie spisałam chyba jakoś w lutym/marcu, ale głowy za to nie dam. Zrobiłam to na totalnym spontanie. I w tym roku też tak zamierzam. Już kilka rzeczy chodzi mi po głowie.
      Szczerze, to wciąż trochę jeszcze w to nie dowierzam, że udało mi się spełnić jedno z moich większych marzeń :)
      Trzymam kciuki, żeby i Tobie się to udało.
      Dziękuję! I wzajemnie życzę wszystkiego dobrego! :D

      Usuń