10 wrz 2016

Films

Hej!
Trochę mnie tutaj nie było. Chociaż dwa tygodnie to jeszcze nie jest tak źle. Najpierw nauka do poprawki, a ostatni tydzień spędziłam na jeżdżeniu po Trójmieście i załatwianiu różnych spraw. Jak na razie ostatni miesiąc moich wakacji zdecydowanie nie należy do leniwych. Mimo, że skończyłam w końcu 2 sezon Scream a zaraz to samo będzie z Pretty Little Liars. Aczkolwiek o tym będzie oddzielny post.
O czym zatem dzisiaj? Też o seansach. W ciągu ostatnich kilku miesięcy, o dziwo dobrych parę razy udało mi się odwiedzić kino. I dzisiaj chcę Wam przedstawić "recenzję" dwóch filmów, które widziałam i mogę Wam polecić z czystym sumieniem.


Iluzja 2



"Czterej Jeźdźcy powracają! Grupa magików, która sztukę scenicznej iluzji wzniosła na wyżyny – ukazując ludzkim oczom rzeczy, o jakich dotąd nikomu się nie śniło i obdarowując publiczność milionami dolarów z kont niczego niepodejrzewających bogaczy – tym razem wpadnie w nie lada tarapaty. Ich żądny zemsty dawny rywal doprowadzi do katastrofy podczas finału Super Bowl, o którą oskarżeni zostaną Czterej Jeźdźcy. Uciekając przed FBI i policją, znienawidzeni przez publiczność będą musieli udowodnić swą niewinność i usidlić swego wroga. A wszystko to oczywiście przy użyciu swych niezwykłych umiejętności."

Tutaj zacznę od tego, że jestem olbrzymią fanką 1 części. Jak wtedy trafiłam na ten film? W wakacje kilka lat temu powstał pomysł, żeby pójść do kina. Tylko pytanie: na co? W repertuarze nie było raczej żadnego filmu, na widok którego reakcja byłaby: Musimy to zobaczyć! Dlatego zdaliśmy się na ocenę ludzi. Wyszła z tego właśnie Iluzja, która miała dosyć wysokie noty. Cóż, nie bez przyczyny. Osobiście jestem w tym filmie zakochana i należy do mojego TOP 10 filmów, a nawet i do pierwszej TOP 5. Zawsze kiedy ktoś mnie prosi o polecenie jakiegoś filmu to jednym z pierwszych tytułów jest właśnie ten. Także kiedy zobaczyłam zapowiedź 2 części to już po chwili powiedziałam głośno, że MUSZĘ NA TO PÓJŚĆ. Tak też się stało. Przed seansem poczytałam opinie ludzi i byłam trochę zaskoczona bo recenzje były różne. Znalazłam też jeden artykuł, który twierdził iż w filmie jest za dużo efektów specjalnych, za mało prawdziwej magii i konkretnej fabuły. 
Jakie jest moje zdanie? Dalej jestem fanką i 1 i teraz 2 części. Mi się film podobał. Sporo akcji, magicznych sztuczek, fabuła moim zdaniem też była spoko. Tak więc ja jak najbardziej polecam. 
A i fakt, że w filmie występuje Daniel Radcliffe, robi niezłe wrażenie. Do tego wciela się on w zły charakter co jest chyba niecodziennym zjawiskiem. Moim zdaniem spisał się na prawdę dobrze. 
Także jeśli ktoś też lubi tak bardzo pierwszą część to myślę, ze polubi też drugą. 


Legion samobójców



"Jak dobrze być złym… Zebrać drużynę złożoną z najbardziej niebezpiecznych pojmanych superprzestępców. Następnie przekazać im najpotężniejszą broń, jaką dysponuje rząd. Wreszcie wysłać ich na misję, której celem jest pokonanie tajemniczego, nieprzeniknionego bytu. Amanda Waller, oficer amerykańskiego wywiadu, doszła do wniosku, że do takiego zadania nada się jedynie zbieranina łotrów, którzy nie mają absolutnie nic do stracenia. Co zrobi Legion Samobójców, gdy jegoo członkowie zorientują się, że nie zostali wybrani dlatego, iż mają szansę wygrać, ale dlatego, że nikt nie będzie ich żałował, gdy poniosą klęskę? Czy dadzą z siebie wszystko, choćby mieli zginąć, czy będą walczyć o własne przetrwanie?"

Na ten film poszłam dzięki siostrze. Widziałam masę billboardów z jego reklamą w Londynie. Zdecydowanie było o nim głośno, dlatego stwierdziłam: czemu nie? Bardzo lubię filmy z akcją i humorem. A tutaj to wszystko jest. Mi się film podobał. Ulubiona postać: oczywiście Harley Quinn. Aktorka świetnie zagrała. Jeśli chodzi o bohaterkę Cary to też wyszła ciekawie. 
Fakt, że nie jestem jakimś filmowym koneserem i średnio się znam na takim "profesjonalnym" ocenianiu, ale jak na osobę która ogląda mało filmów (seriale forever) to te mogę szczerze polecić. W obu jest fajna akcja, humor i ciekawa historia.    


Dodatkowo

Z filmów, które miałam jeszcze okazję zobaczyć na wielkim ekranie, jest "Zanim się pojawiłeś". Mimo szału na niego, ja jakoś nie byłam nim oczarowana. Aczkolwiek jeśli lubi ktoś dramaty, na których (ponoć) zużywa się tony chusteczek to myślę, że ten seans będzie dla niego. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz