13 lip 2016

Beauty

Kolejny post, który siedział w wersjach roboczych od marca.
 O czym będzie? O czymś dosyć nietypowym dla mnie. nawet bardzo nietypowym. Jednak co zrobić kiedy jest się kobietą (teraz w głowie "być kobietą, być kobietą..."). 
Na wstępie chcę powiedzieć od razu, że wielkim znawcą nie jestem i piszę tylko to co sama zauważyłam. Także, jak się można domyśleć będzie on o kosmetykach. Osobiście jakoś dużo ich nie stosuję, chociaż kolekcja w pudełku rośnie (ale to dlatego, że część rzeczy kupuję i później stosuje "od święta"). Pokażę Wam zarówno to co stosuję do makijażu, jak i kosmetyki do pielęgnacji. Będą to takie moje "ulubieńce".
Co do pielęgnacji, dużo nie używam bo nie mam jakiś strasznych problemów z cerą. Codziennie się też nie maluję. Lubię naturalność, ale czasami mam po prostu ochotę wyglądać nieco bardziej jak ogarnięty człowiek i wtedy muszę wygospodarować te dodatkowe 10 minut w łazience przed wyjściem.
Jak wspominałam post był po części stworzony jeszcze w marcu. Od tego czasu się nieco zmienił mój asortyment kosmetyków. Także pokażę Wam i te stare i te nowe :)


Na pierwszy rzut chronologicznie idą te starsze kosmetyki




1. Naturalny krem oliwkowy do cery suchej i normalnej firmy Ziaja
Myślę, że większość zna to cudo. Ja go stosuje na moje wysuszające się usta, zwłaszcza na noc. Oraz ogólnie na twarz kiedy widzę, że zaczyna mi się gdzieś robić przesuszona.


2. Nivea mleczko i tonik, cera normalna i mieszana
Od wieeelu lat stosuję wszelakie toniki. Przemywanie twarzy wieczorem stało się dla mnie codziennością. Nie wymaga wiele czasu a cera się za to odwdzięcza. Kiedyś używałam jedynie toniku oczyszczającego, a od pewnego czasu i toniku i mleczka. Ten z nivea jest całkiem spoko.



3. Płynny korektor z catrice 
Myślę, że wszystkim dobrze znany. Ja mam ten jaśniejszy odcień. To jest moja druga sztuka od bodajże grudnia. Nie zamienię tego korektora na żaden inny. A używałam wcześniej jakiegoś taniego z lovely i z Isany. Nie jest drogi a moim zdaniem naprawdę świetny



4. Pomadka z biedronki
Te jajeczka kosztują jakoś 5-6 zł i super nawilżają usta. 



5. Evree krem do rąk
To jest cudo. Po prostu. Od lat walczę z suchymi dłońmi, zwłaszcza w zimę/późną jesień. I ten krem zdecydowanie mnie ratuje. Super się wchłania i w ogóle go nie czuć. Do tego ładnie pachnie. Kosztował jakieś 8-9 zł i jest na prawdę wydajny.



6. Nivea anti-spot
Co tu dużo mówić. Używam tego kremu pod makijaż. Szybko się wchłania, całkiem spoko nawilża. I jest bardzo wydajny.



7. Tonik Clean&clear
Jak widać trochę toników mam (aktualnie używam jeszcze jednego z ziaji). Lubię próbować nowych produktów. Ten bardzo polubiłam. Dobrze oczyszcza. Jedynie jaka mam uwagę to, że na pewno nie nada się dla osób z bardzo wrażliwą, delikatną cerą. Dosyć mocno "czuć", że działa.



8. Puder Rimmel stay matte
 Kolejna bardzo popularna rzecz (widzę ten puder u 3/4 dziewczyn na snapach). Przyjaciółka mi go poleciła kiedy będąc w rossmannie zapytałam, który puder jest dobry i nie drogi. Z tego co widziałam normalnie kosztuje około 25 zł, ja natrafiłam na promocję i zapłaciłam niecałe 20 zł. Zawsze kilka złotówek więcej w portfelu. Używam go już trochę czasu i stwierdzam, że jest bardzo wydajny, fajnie matowi i całkiem spoko się trzyma. 
Mam kolor 001.



9. Tangle teezer
I na końcu tej części szczotka, którą uwielbiam. Wciąż mnie trochę dziwi, że mniejsza jej wersja kosztuje więcej niż ta oryginalna wielkość. Ale cóż. Mam ją jakoś od roku i nie mam zamiaru zamieniać jej na żadną inną. Fajnie rozczesuje, nie elektryzuje włosów. Same plusy.



A teraz czas na część drugą, czyli nowsze kosmetyki


Tym razem oszczędzę już mini galerii. Tak od niedawna wygląda zestaw, którym wykonuję makijaż.

1. Tusz lovely curling pump up
Kosztuje około 10 zł i uwielbiam go. Próbowałam też jednego z Maybelline (na promocji wyłapałam go za połowę ceny czyli jakieś 17 zł), ale szybko wróciłam do tego z lovely. Zdecydowanie bardziej mi pasuje. 

2. Golden Rose BB Cream Beauty Balm No Light, nr 01 light
Przyznam iż długo się zastanawiałam nad tym kremem bb. Próbowałam już z under twenty, avonu, oriflame, yves rocher. Z tej 4 mogę polecić jedynie ten z yves rocher, aczkolwiek 50 zł to nie mała kwota. Tak więc dalej się męczyłam ze znalezieniem odpowiedniego kosmetyku. Krem bb z golden rose to zdecydowanie moje wybawienie. Odkryłam go dzięki filmikowi Red Lipstick Monster. I na prawdę polecam. Kosztuje 29,90. Super się nakłada, jest wydajny, dobrze się trzyma i może nie jest super kryjący ale z pomocą korektora i pudru nadaje skórze świeżości i nie pozostawia efektu maski i sztuczności. A na tym mi najbardziej zależało.

O korektorze, pudrze i kremie już pisałam.

3. Pędzelek z essence 
Zamówiłam go z cocolity (razem z kremem BB z GR i gąbeczką). Kosztował jakoś 12 zł. Już jakiś czas szukałam czegoś co będzie mało kosztowało ale nie będzie też zaraz do wyrzucenia. Wcześniej próbowałam puszki do pudrów ale średnio mi się sprawdzały. Z komentarzy wywnioskowałam, że jest mały i fajnie się sprawdza. To prawda, jest malutki, ale dla mnie to plus bo można go bez problemu wziąć w podróż, nie zajmuje dużo miejsca. Dobrze się nim nakłada puder, więc wszystko zgodnie z tym co pisali. Także jak dla mnie same plusy.

4. Gąbeczka real techniques
Tutaj też już trochę szukałam. Główkowałam się czy kupić jakąś tanią gąbeczkę z pierwszej lepszej drogerii, czy zainwestować w coś lepszego. Zastanawiałam się czy nie zamówić kremu bb z GR razem z gąbeczką z ich strony ale gąbeczka za 30 zł a do tego przesyłka minimum 10 zł trochę mnie zniechęciła. I tak znalazłam właśnie z real techniques na cocolicie za jakieś 24-25 zł. Same pozytywne komentarze więc czemu nie spróbować? A mimo, że znawcą nie jestem to kojarzyłam, że ta firma jest całkiem dobra. I się nie zawiodłam. Nakładanie teraz kremu bb to niebo. Polecam!


Na koniec kilka szminek, które używam i bardzo lubię


1. Oriflame, the One BB Lip Balm
2. Lovely, Color Wear Long Lasting Lipstick, nr 4
3. Manhattan, Soft Rouge Lipstick, nr 720 Bubble Gum
4. Miss sporty, My bff lipstick, nr 102 My funny Mauve
5. Golden Rose, Matte Lipstick Crayon nr 08 i 10

Posiadam jeszcze nr 12 z GR, pomadkę Eveline Aqua platinum nr 478 (używam jej od niedawna i zdecydowanie polubiłam ją ale nie załapała się na zdjęcie) i z Lovely extra lasting nr 1 i 2.

To chyba na tyle. Mam nadzieję, że bardzo nie skrzywdziłam "sfery kosmetyków". Serio się na tym nie znam. Używam tego co mi pasuje. Lubię proste i naturalne makijaże. Jedynie właśnie ze szminkami trochę eksperymentuję od jakiegoś czasu i przestałam używać tylko neutralnych kolorów. 





2 komentarze:

  1. Zazdroszczę Ci, że wystarczy Ci 10 minut na zrobienie makijażu! Ja na tym spędzam o wiele więcej czasu, ale bardzo lubię to robić dla własnej przyjemności, więc nie przeszkadza mi np. godzina na precyzyjne malowanie. Ale przez wakacje daje odpocząć swojej skórze kiedy tylko się da i nie maluję się wcale. Moja skóra mi za to dziękuje, bo to już ponad dwa tygodnie bez jakiegokolwiek makijażu - tylko maseczki, peelingi i kremy! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy lubi co innego ;) Ja jak widać nie należę do dziewczyn, które mają milion kosmetyków i się tym bawią.
      Moje wakacje wyglądają podobnie, chociaż przyznam, że zdarza mi się pomalować na jakieś wyjścia. Ale, że podobnie wygląda to też w roku szkolnym to chyba zero różnicy :D

      Usuń