16 lip 2016

Warsztaty cz. II


Zgodnie z obietnicą dodaję drugą część zdjęć :)



































15 lip 2016

Warsztaty

Moją lustrzankę ostatni raz w rękach miałam w sierpniu 2014 roku, na małym tripie po Polsce. Potem włożyłam ją do szafki i poszła w zapomnienie. Zaczęłam studia, nowy tryb życia i po prostu straciłam wenę i motywację na latanie z aparatem. Wystarczył mi telefon. Do czasu.

Jakoś pod koniec lutego/początek marca znalazłam warsztaty organizowane w moim starym liceum. Cykl 3 spotkań. Pierwsze w kwietniu, drugie w czerwcu i trzecie które czekają mnie we wrześniu. Prowadzone przez wykładowcę z Sopockich Szkoły Fotografii. Już raz miałam okazję pracować z tą szkołą. Zapisałam się na tygodniowe warsztaty w ich siedzibie w Sopocie. Bardzo mile je wspominam. Sporo się wtedy nauczyłam. 
Dużo fotografów, których obserwuję w internecie jest zdania, że najwięcej nauczymy się poprzez praktykę. Że teoria mało daje i można po prostu poczytać książki a później uczyć się metodą prób i błędów. Fakt, faktem, tym sposobem na pewno sporo zdziałamy. Ale według mnie taka czysta teoria a później praktyka też może nam dużo dać. Ja jestem jak najbardziej zadowolona z tych warsztatów. Nauczyłam się na nich rzeczy, które wcześniej były dla mnie czarną magią. Wstyd przyznać, ale mimo, że już trochę lat interesuję się fotografią, to przez na prawdę długi czas bawiłam się na automacie albo programach nie w pełni manualnych. Teraz sobie już tego nie wyobrażam. 

Przechodząc do sedna. Tegoroczne warsztaty prowadzone są przez świetnego wykładowcę, który potrafi w bardzo profesjonalny a jednocześnie też przystępny sposób przekazać nam swoją wiedzę i doświadczenie. Do tego atmosfera na zajęciach jest na prawdę super. Rozbieżność wiekowa w grupie jest spora, bo są i osoby w wieku licealnym i też osoby starsze. I nikt tego tak na prawdę nie odczuwa, tej różnicy. I moim zdaniem tak powinny wyglądać takie warsztaty. Jednocześnie uczyć się czegoś nowego i cieszyć fajną atmosferą. Dzięki której każdy czuje się swobodnie. To oczywiście wpływa też później na robienie zdjęć. A po każdym plenerze przeglądamy nasze fotki, oceniamy i wybieramy najlepsze, które później pójdą na wystawę. U każdego zawsze znajdzie się +/- 10 perełek.

A teraz czas na relacje zdjęciową. Trochę tego jest, także podzielę to na dwie części. Drugą dodam jutro. I o dziwo tym razem nie będzie to chronologicznie, bo na pierwszy rzut idą czerwcowe warsztaty.