16 maj 2016

Books

Hej!

Tak wiem, w ostatnim poście napisałam "nowa notka już jutro", a to jutro jak zwykle mi się przedłużyło. Ponadto wcale nie przyszłam do Was ze zdjęciami (ale spokojnie na nie też przyjdzie czas). To co dzisiaj Wam zaprezentuje jest, że tak powiem totalnym spontanem.


Każdy kto mnie zna i z pewnością pisałam to już w jakimś poście, kocham czytać książki. I dzisiaj chciałabym napisać o dwóch, które bardzo zapadły mi w pamięć. To znaczy, fakt, że jedną z nich przeczytałam z rok temu a drugą skończyłam może z trochę ponad 2 tygodnie temu. Ale obie według mnie mają coś w sobie.

Pierwszą z nich jest "Morze Spokoju"


Skusiłam się na nią będąc w bibliotece i szukając czegoś fajnego do poczytania. Ogólnie zdarza się, że wynajduję coś w internecie, czytam o czym jest i później szukam w papierowej wersji. Tak jest bardzo często. Jednak z tą było inaczej. Przeczytałam tylną okładkę i pomyślałam "Hm, może być fajna!". Na początku myślałam, że to mój ulubiony typ czyli fantasy/sci-fiction. Jednak bardzo się myliłam. Historia jest o dziewczynie. Tutaj przytoczę krótki opis z książki:

"Żyję w świecie pozbawionym magii i cudów. W miejscu, gdzie nie ma jasnowidzów czy zmiennokształtnych, żadnych aniołów czy supermanów gotowych ocalić Twoje życie. W miejscu, gdzie ludzie umierają, muzyka potrafi ich skłócić, a wiele rzeczy jest do bani. Jestem tak mocno osadzona na ziemi przez ciężar rzeczywistości, że czasami zastanawiam się jak to możliwe, że nadal potrafię unosić moje nogi podczas chodzenia.

Natsya Kashnikov chce tylko dwóch rzeczy: przetrwać liceum bez żadnych osób, które będą pouczać ją na temat jej przeszłości oraz sprawić, aby chłopak, który zabrał jej dosłownie wszystko – tożsamość, duszę i chęć życia – zapłacił za to. Historia Josh’a Bennett’a to nie sekret: każda osoba, którą kochał, opuściła ten świat, aż w końcu, gdy chłopak miał 17 lat, nie został mu już nikt. Teraz, wszystko czego Josh pragnie, to to, aby ludzie pozwolili mu zostać samemu, ponieważ gdy Twoje imię jest synonimem śmierci, każdy ma tendencję do pozostawienia Ci Twojej własnej przestrzeni. Każdy z wyjątkiem Nastyi, tajemniczej, nowej dziewczyny w szkole, która zaczyna się kręcić wokół chłopaka i nie ma zamiaru odejść, dopóki nie zyska wpływu na każdy aspekt jego życia. Ale im bardziej Josh ją poznaje, tym większą jest ona dla niego zagadką. Kiedy intensywność ich relacji się nasila, a pytania bez odpowiedzi zaczynają się piętrzyć, chłopak zaczyna się zastanawiać, czy kiedykolwiek odkryje sekrety ukrywane przez dziewczynę – albo czy w ogóle tego chce."

Brzmi jak romansidło? Nie będę ukrywać iż jest tam taki wątek, aczkolwiek nie jest on tak mdły jak zazwyczaj bywa. Ta książka urzekła mnie tym iż pokazuje jak naprawdę rodzi się uczucie między dwoma osobami. Taki powolny cykl, ze wzlotami i upadkami. 
Natsya przeżyła wypadek który uniemożliwił jej kontynuowania tego co tak bardzo kochała. Zamknęła się w sobie. Nic nie mówi (dosłownie). Ubiera się i maluje bardzo odważnie (zazwyczaj aż za bardzo). I dzięki przyjaźni z dwoma chłopakami (nie, nie ma walki dwóch chłopaków o jedną dziewczynę, spokojnie) zaczyna się otwierać. 
Jeśli chodzi o Josh'a to też jest ciekawą osobą. Stracił wszystkich najbliższych. Mieszka sam. Dużo czasu spędza w garażu, montując różne ciekawe rzeczy. To właśnie ten garaż daje początek jego przyjaźni z Natsya.
Skończyłam czytać tą książkę z reakcją "wow". Na prawdę. Na długo została mi w głowie i nie chciała z niej wyjść. Po tej lekturze zaczęły mnie nudzić książki które jeszcze niedawno uwielbiałam (czyli o wampirach i różnych innych stworzonkach). Zrobiły się dla mnie bardzo przewidywalne i przesłodzone, przekłamane. A tą książkę naprawdę polecam.

Jest to pierwsza moja "recenzja", więc przepraszam jeśli jest średnia. Wiem, że muszę poćwiczyć. Ale jak to się mówi "trening czyni mistrza". 

"Docierasz do półmetka życia i nagle zdajesz sobie sprawę, że nie zrobiłeś tego, co zamierzałeś, nie stałeś się tym, kim chciałeś zostać."

"Nigdy nie wiesz co masz, póki tego nie stracisz."

"Wierzę w Boga, Słoneczko. Zawsze wierzyłem. I wiem, że mnie nienawidzi."

"Czasami zapominam, jak się oddycha."

"Co zobaczyłaś, kiedy umarłaś? - Uśmiecha się półgębkiem, niepewnie, jakby czuł się zażenowany własnymi słowami. - Bo chyba nie Morze Spokoju?(...)
- Twój garaż."

"Ciężko patrzeć na jej twarz, gdy maluje się na niej nadzieja, a ty zaraz tę nadzieję zabijesz."

"Czasami rzeczywistość tak mocna przyciąga mnie do ziemi, że dziwię się, jakim sposobem nadal jestem w stanie oderwać od niej stopy."

"Nic nie jest idealne. Nie jest nawet okej. Ale kto wie."
(mój ulubiony cytat)

"Natura to suka. Nie da się z nią długo walczyć."

"W wieku ośmiu lat wiele dowiedziałem się na temat bezsensownych rytuałów żałobnych, kondolencji i tym podobnych i zrozumiałem, że nie da się ich zmienić. Zawsze mogłem liczyć na lawinę żarcia i współczucia. Nie potrzebowałem ani jednego, ani drugiego."

"Głośne dźwięki sprawiają, że nie słyszę tych cichych, a cichych dźwięków należy się bać."

"Czasami łatwiej udawać, że wszystko jest w porządku niż zmierzyć się z faktem, że nic nie jest takie, jakie powinno, ale nic nie możesz z tym zrobić."

"Kocham cię, Słoneczko - mówię szybko, żeby się nie rozmyślić. - I mam w dupie, czy tego chcesz czy nie."


Druga książka to ,,Dziewczyna z pociągu"


Zupełnie inny rodzaj książki niż poprzednia. Przyznam iż skusiłam się na nią przez to, że widziałam ją u wielu osób chociażby na instagramie. Czytanie trochę mi zajęło, ponieważ najpierw miałam ją na dwa dni w wersji papierowej a później starałam się ją jeszcze jakoś zdobyć. W końcu się udało i mogłam ją skończyć czytając ebooka.
Moim zdaniem jest to bardzo mocna książka. I tego co czekało na mnie na końcu, zdecydowanie się nie spodziewałam. Przytoczę może najlepiej krótki opis z okładki:

"Rachel każdego ranka dojeżdża do pracy tym samym pociągiem. Wie, że pociąg zawsze zatrzymuje się przed tym samym semaforem, dokładnie naprzeciwko szeregu domów.
Zaczyna się jej nawet wydawać, że zna ludzi, którzy mieszkają w jednym z nich. Uważa, że prowadzą doskonałe życie. Gdyby tylko mogła być tak szczęśliwa jak oni.
I nagle widzi coś wstrząsającego. Widzi tylko przez chwilę, bo pociąg rusza, ale to wystarcza.
Wszystko się zmienia. Rachel ma teraz okazję stać się częścią życia ludzi, których widywała jedynie z daleka. Teraz się przekonają, że jest kimś więcej niż tylko dziewczyną z pociągu."

Nawet nie wiem jak zacząć o tym pisać. Historia jest opowiadana z trzech różnych perspektyw. Rachel, czyli głównej bohaterki. Anny czyli partnerki byłego męża Rachel. Oraz Megan, sąsiadki Anny. To właśnie przez nią zaczyna się ta szalona (nawet bardzo) przygoda. Pierwsza z nich jest samotną alkoholiczką. Przez fakt iż nie mogła zajść w ciąże popadła w depresje, którą z przyjemnością popijała różnymi trunkami. Do tego kiedy jest pod wpływem, zapomina różnych momentów tego co się działo. Żyje w przekonaniu, że w tym czasie zamienia się w potwora zdolnego do robienia wielkich awantur i rękoczynów. Anna wiedzie sobie "idealne" życie u boku swojego "cudownego" faceta i maleńkiej córeczki, która jest jej oczkiem w głowie. Męża Rachel odbiła będąc jego kochanką i w trakcie opowieści nie boi się przyznać iż lubi to, sprawia jej to przyjemność. Ostatnia z pań, chyba najbardziej zagubiona. Skrywa w sobie pewien sekret.  Według obserwacji Rachel, prowadzi wprost wymarzone życie z idealnym facetem. Dlaczego w takim razie pewnego wieczoru znika w nieznanych nikomu okolicznościach?

Przyznam iż przez pierwsza niecałą połowę czytałam książkę głównie dlatego iż wydawała się w miarę lekka, ciekawa. Inna od tych które czytałam do tej pory. Później akcja się tak rozkręca, że ledwo się nadążą, momentami gubi. Do tego bohaterowie są tak wykreowani, że naprawdę potrafią zdenerwować. Ale to o dziwo tylko zachęca do kontynuowania lektury. Ile ja się nadenerwowałam w tym czasie. A czytając ostatnie rozdziały prawie się popłakałam. Jestem osobą, która z reguły naprawdę się wczuwa w akcję i momentami z jednej strony miałam ochotę zamknąć książkę a z drugiej nie mogłam tego zrobić bo umierałam z ciekawości co się dalej będzie działo. Końcówka była dla mnie tak mocna, że aż sięgnęłam chwilę później po dużo lżejsza książkę, żeby jakoś to odreagować.
Polecam każdemu kto lubi takie mocniejsze psychologiczne kryminały i niezłe zagadki. No i komuś o mocnych nerwach.

Ostatnio widziałam, że robią film na podstawie tej książki. Z ciekawości obejrzałam zwiastun. Moim zdaniem film nie będzie tak dobry jak książka. Nie pokaże tego w tak dobry sposób. Już główna bohaterka się bardzo różni, a to już spora zmiana.


" Ludzie, z którymi coś nas kiedyś łączyło, nie pozwalają nam odejść i żebyśmy nie wiem, jak bardzo próbowali, nie wyplączemy się z tego, nie uwolnimy.Może po pewnym czasie przestajemy po prostu próbować."

"Nie ma nic bardziej bolesnego i destrukcyjnego niż podejrzliwość."

"Są tacy, jakimi pięć lat temu byliśmy Tom i ja. Są tym, co straciłam, wszystkim tym, czym chcę być. więcej"

"O ile łatwiejsze musiało być życie zazdrosnych pijaczek przed epoką mejli, esemesów i komórek, przed inwazją całej tej elektroniki i śladów, które za sobą zostawiają. więcej"

"Moje dobre anioły znowu przegrały, pokonane przez alkohol, przez kobietę, którą jestem gdy piję. Pijana Rachel nie dostrzega konsekwencji, jest albo przesadnie wylewna i pełna optymizmu, albo płonie z nienawiści. Nie ma przeszłości ani przyszłości. |Istnieje tylko tu i teraz."

"Nie mógł zrozumieć, że można tęsknić za czymś, czego się nigdy nie miało, że można to opłakiwać."

"Zaniki pamięci się zdarzają i nie polegają tylko na tym, że człowiek słabo pamięta, jak wrócił z klubu do domu albo z czego się śmiał, gawędząc w pubie. Prawdziwe zaniki pamięci są inne. Są jak czarna dziura, bezpowrotnie stracone godziny."

"Nie ma dnia, żeby mi go nie brakowało. Bardziej niż kogokolwiek innego. Jest wielką dziurą w moim życiu, dziurą w duszy."



Mam nadzieję, że post się podoba. Z pewnością to nie ostatni tego typu.
Do napisania!

2 komentarze:

  1. "Dziewczyna z pociągu" najlepsza ;)
    Mimo, że nie mam już tyle czasu na czytanie, to staram się jak mogę. Dlatego bardzo zazdroszczę, że tyle osób go ma, haha:)
    Ogólnie - świetne recenzje!
    seektopurpose.blogspot.com <<<< a tu zapraszam do obserwowania mojego bloga :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło :)
      A co do czytania książek, w liceum czytałam je na niektórych lekcjach a teraz na wykładach albo wracając autobusem :D Wychodzę na mało pilną uczennicę, ale cóż. Miłość do książek wygrywa z nauką, haha.

      Usuń