11 sie 2017

Makro lipiec 2017


Zawsze mówię, że najlepiej czuję się w fotografii makro, a odkąd mam specjalny do tego obiektyw, to naprawdę rzadko go używam. Wbrew pozorom praca z nim wcale nie jest taka prosta i trzeba się trochę namęczyć, aby powstały z tego fajne zdjęcia. 
Stwierdziłam, że dobrze będzie raz na jakiś czas poćwiczyć swoje umiejętności w tej kwestii i pokazać Wam co mi z tego wyszło. Wiem, że zdjęcia nie są jakieś genialne. Aczkolwiek jak to się mówi trening czyni mistrza :) Oby z czasem było coraz lepiej!



6 sie 2017

Daria


Ostatnio dzięki zdjęciom poznaję masę nowych ludzi. To naprawdę świetne doświadczenie. Aczkolwiek czasami fajnie się też wybrać na fotki z kimś znajomym. Dlatego dzisiaj przygotowałam dla Was zdjęcia z Darią. Możecie ją kojarzyć z kilku ujęć z tego posta - klik. Przyznam, że jestem naprawdę bardzo zadowolona z tego co nam wyszło. Mam nadzieję, że Wam się również spodoba :) 

Instagram Darii - klik 


4 sie 2017

Paradise




Las zdecydowanie kojarzy mi się ze spokojem i takim wyciszeniem. Cisza, zapach, wszechobecna zieleń. Odpoczynek od miejskiego zgiełku. 

Często jak kogoś poznaję, czy to w rzeczywistości czy przez maile albo listy, to już na początku wspominam o tym, że kocham góry. Tak bardzo już zagnieździło się to w mojej głowie, że zapominam wspomnieć o tym, iż las też jest dla mnie takim małym rajem. Będąc nieco młodszym berbeciem, bardzo często jeździłam z rodzicami na leśne spacery, także te rowerowe, czy zbierać grzyby. Wakacje w domkach letniskowych w lesie nad jeziorem to był standard. I bardzo mile to wspominam.

Aktualnie trochę rzadziej bywam w tym miejscu, głównie przez mój lęk przed dzikami (tak, to bywa bardzo uciążliwe). Mimo to dalej uwielbiam lasy.
To tutaj też początki miała moja fotograficzna przygoda. Sporo zdjęć z okresu kiedy zaczęłam latać z aparatem, uwiecznia właśnie leśny krajobraz.

Zdjęcia, które dzisiaj Wam pokażę robiłam Canonem. Po za tym postem, planuję jeszcze dwa, w których między innymi porównam zdjęcia z Canona i Olympusa. Poza tym na razie kończę moją przygodę z tym aparatem i wracam na stałe do mojego Olympusa.



1 sie 2017

1.08.2017


Od dobrych 15 minut siedzę i zastanawiam się jak zacząć i co w ogóle zawrzeć w tym poście. Jeszcze niedawno pisanie nie było dla mnie żadną trudnością. Z łatwością potrafiłam skleić chociaż tych kilka zdań, co by jakoś urozmaicić wpisy, a nie zostawiać je z samymi zdjęciami. Ostatnio mam z tym ogromną trudność. A gdy już wena nadchodzi, to nie mam jak z niej skorzystać. Cóż za złośliwość.

Nadeszły wakacje a ja już od początku nadałam sobie niezłe tempo. Teraz nieco zwolniłam, a za kilka dni czeka mnie w końcu pierwszy wyjazd! Nawet nie wiecie jak się z niego cieszę. W końcu chwilę odsapnę, oderwę się od codzienności. Postaram się przygotować kilka postów na ten czas, co by na blogu nie wiało pustkami. I mam nadzieję, że wrócę chociaż trochę wypoczęta, z masą nowych zdjęć i pomysłów na to miejsce (i co najważniejsze, powrotem weny!).

Tymczasem mam dla Was dzisiaj zdjęcia z Gosią. To jedna z tych sesji, które na pewno przez długi czas będę bardzo miło wspominać. 
Z Gosią obserwujemy się już od dłuższego czasu na instagramie i snapchacie. Jak to u mnie ostatnio często bywa, znowu wpadłam na szalony pomysł i napisałam na instagramie czy nie chciałaby się wybrać na zdjęcia. Udało nam się umówić i niedługo później spotkałyśmy się we Wrzeszczu. Miałam mniej więcej wizję miejsca gdzie chciałabym pofocić, ale to Gosia wybrała i zaprowadziła mnie do naszego ostatecznego przystanku. Muszę przyznać, że naprawdę zrobiło ono na mnie ogromne wrażenie i myślę, że jeszcze nieraz tam pójdę (o ile trafię). Samo spotkanie wyszło nam super :) Nagadałyśmy się, pośmiałyśmy i co najważniejsze zrobiłyśmy dużo świetnych zdjęć. Bardzo dobrze mi się współpracowało z Gosią i mam nadzieję, że była to nasza pierwsza i nie ostatnia sesja. 
Tymczasem zapraszam Was na zdjęcia!


Instagram Gosi - klik